Moja czarna kawa
Jest przed sezonem. Już nie powinno padać, ale ten rok jest inny. Poranna ulewa jest rzęsista jak prysznic w dobrym hotelu. Cieszą się soczystozielone, bujne rośliny, ryż na tarasach i wodne bawoly. Ludzie też się cieszyć powinni, dla nich monsun to obfite plony, jedzenie i dostatek. Ja też się cieszę. Pada, świat jest czystszy, powietrze lżejsze i tylko nastrój lekko sentymentalny. U stóp tarasu na którym siedzę kończy się szeroki pas białej plaży. W oddali brzeg jest bardziej skalisty, a w głębi lądu krajobraz zdominowany przez palmy, bambusy i bananowce. Morze jest spokojne, błękitny pasek wyraźnie odgradza płyciznę od głębin. Lubię to zmętnienie powietrza, tę wodę zawieszoną między niebem a ziemią, te chmury skłębione we wszystkich odcieniach szarości. Nieliczne łodzie odpływ uwięził na plaży.
Młoda dziewczyna o pięknym, niewymuszonym uśmiechu podaje śniadanie. Jest papaja w niedużych kawałkach, dzbanek kawy i placek z bananem. I wszystko jest w porządku i pewnie dla wielu to raj na ziemi. Ale jest pewne ale. Bo kawa jest lekko lurowata, a naleśnik mały i mało banana i … I już wiem, że dopadła mnie podróżna tęsknota. Taka tęsknota gdzieś daleko od domu, gdzie te same pojęcia mają inne znaczenie i nagle uświadamiam sobie, że tym razem inność rozczarowuje a nie cieszy.
Zaczynam planować co zrobię jak wrócę. Rano, zaraz po obudzeniu włączę radio aby grało w całym domu. Będzie Zapraszamy do trojki a o dziewiątej usłyszę głos Piotra Barona w Tubaronie. Ach trzymam kciuki żeby tak właśnie było. Żeby nikt ramówki nie zmienił, żeby on nie był właśnie na urlopie … Włączę czajnik, zaparzę herbatę a dla Marcina kawę. Pójdę po śliwki do najbliższego sklepu, ach jakże za nimi tęsknie. Będę jadła śliwki i popijała herbatą … Będę w domu.
Pojadę odwiedzić Rodziców. Zadzwonię domofonem, dwa krótkie dzwonki. Drzwi się otworzą i szybko pokonam te parę stopni. Wbiegnę na pierwsze piętro a mama będzie czekała w otwartych drzwiach. Przekroczę próg i przywitam się z Tatą, a Mama powie, że jesteśmy opaleni. Będzie na nas czekał cały talerz swieżo zerwanych wiśni i pewnie olbrzymi arbuz na urodziny. I to pierwsze wtulenie się w ich ramiona. Tęsknie za wami.
O czym myśli się w podróży? Dobre pytanie. O wszystkim. O tym, że ma sie ochotę na kanapkę z żółtym serem i ziemniaki z kwaśnym mlekiem. O naszym gołębiu, który ostatniej wiosny złożył u nas jajko na balkonie i o sąsiadach, którzy zawsze nam kibicowali gdy pakowaliśmy samochód przed wyjazdem. O życzliwym nam Pyrusiu i Bartku i co teraz robi Basia. Że kwiaty wokoło piękne takie jak te w doniczkach na polskich balkonach. Że jak przyjdzie jesień zrobię ocet jabłkowy, że zjadłabym kiszonej kapusty. Że przyroda tu piękna, takiej w Polsce nie mamy, że drzewa ogromne, bambusy strzeliste, a ludzie zawsze serdeczni, prości w obejściu. Że deszcz jest zawsze ciepły i wszystkie noce takie jak te nieliczne lipcowe w Polsce. Że pojechałabym na Mazury, najlepiej w maju, kiedy trzciny dopiero zmieniają barwę ze słomkowej na trawiastą, kiedy tylko pojedyncze żagielki widać na wodzie w spokojny wtorek lub środę. Kiedy jeszcze sezon nie obudził potworów z watą cukrową i bursztynowymi pamiątkami, pań na szpilkach na keji i podstarzałych lowelasów. Że nie będę musiała robić prania codziennie i że wybiorę sobie koszulkę inną niż trzy niesmiertelne, które mam i spodnie nie brązowe. Że …
Chcę usiąść na kanapie i słuchać muzyki. Jakiej? Na początku Lubomskiego i polskie hiciory, chcę śpiewać głośno do siebie najlepsze kawalki Dżemu i Perfektu. Chcę zmieniać płyty i cieszyć się każdym kawałkiem. Jak już się naśpiewam, wezmę gazetę i przeczytam wszystkie artykuły. Wieczorem pójdę do kina, zjem knedle z truskwakami, które Mama zrobiła specjalnie dla nas. Będę w domu. Ptaki będą pięknie śpiewały i może zimno sie zrobi, spadnie deszcz a może śnieg i buty nie będą wysychać w godzinę. Sandały zamienię na kozaki, koszulki na ramiączkach na sweter, może dwa. Będę w domu. Pani w sklepie będzie miała zły dzień, a ja jeszcze gorszy bo szaro, będę w domu. Tylko gdzie to będzie?
Czyżby już czas wracać?

HEJ HEJ spędziliśmy poza domem tylko trzy tygodnie, razem z WAMI na Mabulu prawie tydzień. Wróciliśmy kilka godzin temu i dokładnie tak jak Ty Marysiu ciesze sie, ze JUZ jestem w domu, ze tu jest ukochana kanapa na której można zalec pod kocem…ah))) no a ten wybor koszulek, czystych i pachnących))) pozdrawiam WAS!
P.S. ale … JUŻ tęsknię za nurkami (((
Myślimy o Was nieustannie
…ale tez moze okazac sie, ze jedzac po raz kolejny ziemniaki z kwasnym mlekiem pomysle o placku z za mala ilosci babanow w srodku. I pokoj zrobi sie za ciasny, sweter na zime gryzacy a kozaki nie do przyjecia. I bede testknic za tulaczka, gmeraniem palcami w sandalach i…
c
cześć
dla miłośników Trójki ciężkie czasy:
http://www.tvn24.pl/12690,1669029,0,1,krrit-przyjrzy-sie-trojce,wiadomosc.html
Niestety polskie piekiełko wpycha się powoli do Naszego Programu.
Mogę powiedzieć tylko,że miedzy 6.50 a 7.30 nic się nie zmieniło -nadal najświeższe wiadomości z życia ptaków doktora Kruszewicza a potem specyficzna prognoza pogody Wojciecha Mana- to w piątek. Nie powiem Ci czy po 9 nastąpiły zmiany -to czas dla szczęśliwców (np. korpoludów- bez urazy).
pozdrawiamy i czekamy.
Pewnie jak wrócicie do domu to będziecie tęsknić za tymi miejscami, których jeszcze nie odkryliście. Takie ryzyko, jeśli wystawi się nogę poza własny próg. Coś się traci, a coś zyskuje. Ale Wasze wrażenia zapadają w pamięć także tym, którzy ze swojego progu obserwują świat Waszymi oczami. Dzięki za to
nowa ramówka Trójki może Was trochę rozczarowac. Ja ja bojkotowalam przez parę tygodni. Ocenicie sami……Czekamy na Was!
Zobaczymy
Pozdrawiamy
…nie jeszcze nie czas wracać…bo co będę czytać , jakie zdjęcia podziwiać ???
…a , że wiśnie i śliwki w marzeniach , bułka z serem na śniadanie , ziemniaki i …arbuz na deser – to wszystko będzie !!!
Teraz proszę abyście wędrowali dopóki siły i młodość w Waszych sercach !
Dziękuję i pozdrawiam z chłodniejszej Polski ( +19-20-czyli normalnej krainy )
Małgorzata
Jak zawsze dziekujemy za komentarz
Chyba czas juz powoli wracac do domu. Coraz wieksza tesknota nas ogarnia … a opisow bedzie mnostwo i po powrocie, obiecuje
Witam, dopiero znalazłem waszego bloga, lepiej po roku niż wcale
wspaniała relacja z podróży, mam nadzieje że uda wam się to później wydać w formie jakiejś książki
pozdrawiam i życzę jeszcze wielu przygód.
P.S Po powrocie tylko pierwsze kilka dni jest fajne, później dopada tęsknota w drugą stronę:P, więc życze dużo sił by móc jak najlepiej przeżywać chwile obecną, by niczego nie żałować
Poki co tesknimy za ytm co zostawislimyw domu. Zobaczymy jak bedzie po powrocie. am nadzieje, ze sie odnajdziemy
Pozdrawiamy. MM
Wracajcie..tutaj już prawie jesień.. piękna..jesień..Musicie nabrać sił przed następna podróżą a zanim w nią wyruszycie czas wydać książkę z tej podróży..
Tak chyba juz czas wracac …
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
.
Czy już jesteście w domu ???
…nie było dawno żadnej relacji i zdjęć – martwię się o Was !
proszę o kilka słów…że : kisicie ogórki i myślicie o powidłachi jecie na śniadanie … i będę wówczas pewna ,ze powróciliscie z dalekiej podróży !
pozdrawiam z deszczowej i + 12 stopniowej Polski .
Małgorzata
oj tesknote czuc w tej notce i to spora
wracajcie ogladac coroczna prawdziwa zlota polska jesien