Wróciliśmy
Koła samoltu potoczyły się po Starym Kontynencie, który przywitał nas betonową płytą lotniska i lodowatym wiatrem. Rtęć dobrnęła zaledwie do jedenastej kreski i tego dnia planowała jeszcze może ze dwie więcej aby zadziwić ludzi w samo południe. Sandały, które nosiły mnie przez ostatni rok nagle wydały się wyjątkowo nie na miejscu. Po wypolerowanej posadzce hali przylotów stukały obcasy kozaczków. Sięgnąłem w najdalszy kąt plecaka gdzie kiedyś dawno schowałem kurtkę i buty. Znowu się trzeba będzie ubierać, żeby nie zmarznąć. Słota jesieni i plucha zimy. Oto co nas czeka. Rozdeszczone miasto i liści opadanie. Szyb samochodu skrobanie i gdzie ja posiałem rękawiczki?
Ostatni dzień w Azji. Wstajemy wcześnie rano. Tyle rzeczy trzeba jeszcze załatwić. Ostatnia wizyta na targu, kupuję galangal i kilka liści kaffir, aby tom yam wyszła jak należy. Dwa kilogramy mangostanów, oj będziemy za nimi tęsknić, parę jabłek na podróż, no i jeszcze papaja do zjedzenia tuż przed wyjazdem na lotnisko. Odwiedzam sprzedawcę durianów, pewnie długo ich nie zobaczę, wybieram większego aby nasze zmysły nasycić jego smakiem na dłużej. Poszlibyśmy jeszcze do Ahmada, naszego przyjaciela z Pakistanu, ale wszyscy muzułmanie poszczą teraz od świtu do zmierzchu. Ich knajpki są zamknięte, otworzą dopiero tuż przed zachodem słońca. Jest ramadan.
Ostatni spacer ulicami Kuala Lumpur. Sklepy i uliczne knajpki imigrantów z Pakistanu, Indii i Bangladeszu. Przybli tu na początku ubiegłego stulecia albo zaledwie parę dni temu. Kobiety w sari wybierają kolejne złote bransoletki do dźwięczących kolekcji na ich nadgarstkach. Tamilski miesza się z Urdu, zapach chicken tandori z wonią jaśminu. Po sąsiedzku Chinatown. Odkąd kwitł handel i można było zarobić pieniądze, Chińczycy też tu byli. Razem z nimi herbata, medycyna i hoteliki. Tu i ówdzie kręcą się turyści z Bliskiego Wschodu. Kobiety zakryte od stóp do głów drepczą za mężem. Wokół kręci się gromadka ich dzieci. Starsze dziewczynki chustką okrywają głowy, chłopcy w niczym nie różnią się wyglądem od ich rówieśników z Europy czy Stanów. Są na wakacjach. Malezja to muzułmańska Szwajcaria. Kilkanaście metrów nad nimi, wysoko na rusztowaniu, pracują Birmańczycy. Przyjechali tu w poszukiwaniu lepszego życia bo ich rząd odmawiam im do tego prawa. Azja w pigułce. Chłonę te ostatnie chwile Azji.
Tak było jeszcze wczoraj. Od dzisiaj jesteśmy w domu. Cieszymy się tym chociaż nasze dusze jeszcze nie dojechały. Nie wiemy gdzie są. Nie potrafimy ich upilnować. Niech chasają samopas i cieszą się wolnością, abyśmy znowu mogli sie do nich przyłączyć.
PS
Historie dopiero układają się w głowie i powracają w najmniej oczekiwanym momencie. Łapię je i spisuję. Nasza podróż będzie trwała mimo, że my jesteśmy już w domu. Zostańcie z nami.









“Nasze dusze jeszcze nie dojechały. Nie wiemy gdzie są. Nie potrafimy ich upilnować. Niech chasają samopas i cieszą się wolnością, abyśmy znowu mogli sie do nich przyłączyć.” – przepiękne zakończenie. I początek?
Gratuluję i pozdrawiam.
Witajcie w domu !!! życzę odpoczynku …rogalików o poranku do porannej kawy ! słońca , które podobno ma nas ogrzać już w najbliższy wtorek !!!
pozdrawiam serdecznie i czekam na dalesze przemyslenia i wpisy.
Małgorzata
Witajcie w domu ! Bardzo się cieszę, że wróciliśście, ale będe tęsknił za Waszym blogiem, za tym, że mogę się pochhwalić znajomym, że gdziś tam są, oni… Zwycięzcy ! Przesłać komuś linka… Pewnie, że zostanę z Wami, bo ‘PS’ sugeruje ciąg dalszy – opis wyprawy po bułki, otwarcie wypożyczalni kajaków na Mazurach…
Ciekawe, czy Wasze dusze przywędrują kiedyś do Warszawy ?…
wcale nie ma różnicy między Polską a Azją
..witamy w domu !! To jest urocze, że jeszcze chcieliście poczuć smak Azji przed wylotem.. takie wspomnienia trzeba kolekcjonować. Pozdrawiam !
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej! Mam nadzieję, że rzeczywiście otrzymacie obietnicy i dalej blog będzie utrzymywany. A jeszcze bardziej ucieszyłbym się z jakiejś bardzo bogato ilustrowanej książki, najlepiej w kilku grubaśnych tomach
Trzymam was również za słowo, które daliście mi kilka miesięcy temu, że opiszecie “techniczne” aspekty podróży
Pozdrawiam!
Bedzie, bedzie
Pracujemy nad wszystkim. Na razie musimy się ogarnąć i ozrganizować sobie jakoś życie co nie jest łatwe po takiej podróży
Pozdrawiamy
Ueee… a tak się fajnie czytało
)))
Czekam na nowe wieści :]
napiszcie w paru slowach co wam dala ta podroz…
Napiszemy jak tylko sie ogarniemy
życzę szybkiej aklimatyzacji, aczkolwiek proces ten po takiej podróży musi być niezmiernie ciężki.
hello, wróciliście
i jak Wam? co wy teraz zagubione Żuczki poczniecie
? odzywajcie się jak się ogarniecie i wstępnie ochłoniecie